niedziela, 3 sierpnia 2014

Pierwszy Bielski Dogtrekking-10.05.2014

Były to nasze pierwsze dogtrekkingowe zawody i bardzo udane. Wróciliśmy z nich baaaardzo zadowoleni i z miłą chęcią pojedziemy na kolejne takie zawody. 
Zacznijmy od przygotowań do zawodów, otóż nie było żadnych :) Standardowe spacery, biaganie itp, nie robiliśmy dłuższych tras. Postanowiliśmy się zgłosić do kategorii rodzinnej, plan był prosty: zaliczyć wszystkie punkty i dotrzeć na metę. 
Na miejscu zawodów pojawiliśmy się wcześniej, zgłosiliśmy się w biurze oraz pomyślnie przeszliśmy odprawę weterynaryjną. Przed samym startem było wyraźnie słychać niecierpliwiące się psy różnych ras, które już nie mogły doczekać się wyruszenia na trasę. 
Jeżeli chodzi o trudność trasy, w naszej kategorii było do zrobienia około 14km czyli tak w sam raz. Była to trasa górska, od razu po starcie czekało na nas ostre podejście w górę, które zdominowało pierwszą połowę trasy. Druga połowa to zejście w dół, miejscami bardzo ostre z dramatyczną końcówką kiepsko widoczną na mapie, przez co można było się zgubić. 
fot. Barbara Adamczak
Jeżeli chodzi o Pana Żebradora to spisał się świetnie, tak jak już kiedyś pisałam pod górę sobie szedł, natomiast w dół zbiegał wydajnym krokiem. Wydaje mi się, że tempo mieliśmy dość szybkie, zwłaszcza jak na uzyskany rezultat, więc tym bardziej jestem z niego zadowolona. Poza tym bardzo fajnie zachowywał się w stosunku do innych psów. 
Fot. Barbara Adamczak
Nasz wynik to 3 godziny, 9 minut, 19 sekund. ten czas dał nam 9 miejsce na jakieś 25(?) teamów w kategorii rodzinnej. Nie pamiętam dokładnie ilości rodzin, a niestety wyniki już "wyparowały" z internetu. 
Uważam, że można było zrobić to jakieś 20-30 minut szybciej gdyby nie jedna pomyłka, spowodowana podążaniem za tłumem... Nie będę wchodzić w szczegóły, ale już nigdy nie popełnię tego błędu. 

Pozostali uczestnicy zawodów zachowywali się różnie, byli świetni ludzie, z którymi ogarnialiśmy trasę oraz (moim zdaniem) szaleńcy z haszczakami. 
Jestem zdania, że po pierwsze liczy się bezpieczeństwo i jeżeli ktoś nie panuje nad psem to niech nie zgłasza się na zawody w terenie górskim, dla swojego i innych bezpieczeństwa. Pięcioosobowa grupa ludzi z pięcioma psami zbiegająca w dół, krzycząca 'stój', 'powoli' itp. rozrzucająca pozostałych uczestników na bok ścieżki i zatrzymująca się co kawałek żeby odpocząć, po czym znowu rusza i wyprzedza te same osoby, w tym mnie w sumie 3 razy podczas zejścia naprawdę jest niebezpieczna. 
Kobieta oddaje psa mężczyźnie bo ląduje na tyłku, facet podczas zbiegania oplata mnie smyczami (jeden pies poszedł z prawej, drugi z lewej), żebrador delikatnie mówiąc wkurzony, nie wspomnę o mnie, dopiero mój krzyk zatrzymał te rozpędzone haszczaki i uratował od upadku na twarz...Paranoja i tyle. 
Kolejna rzecz, która mnie zdziwiła, a może jest normą, to wyprzedzanie na ostatnim odcinku trasy... Ludzie bez przesady. Ktoś pracuje nad wynikiem całą trasę, a inna grupka biegnie końcowe 100m i wyprzedza ludzi, których większość trasy miała przed sobą. To w sumie jeszcze mogę przełknąć, bo wiadomo rywalizacja itd, ale podawanie haseł przez telefon, albo spisywanie na końcu trasy? Ludzie bądźcie fair ;) 
To tyle z moich luźnych przemyśleń po dogtrekkingu. 
Aktualnie siedzimy w Brennej, pracując nad formą. Staramy się robić około 10 km dziennie, podejścia są bardzo ciężkie, często błotno-kamieniste i strome ale dajemy rade. 
Pozdrawiamy! 

7 komentarzy:

  1. Ja bardzo bym chciała wybrać się na zawody dogtrekkingowe. Może w przyszłości... Jednym słowem bardzo wam zazdroszczę. Świetna trasa i zdjęcia :).

    H&F

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje! :) Moim zdaniem to świetny wynik, jak na Wasz pierwszy raz. Życzę dalszych sukcesów.
    Pozdrawiamy, Ola i Nero.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie się bardzo marzą zawody DogTrekkingowe z moim biszkoptowym labradorem. Przygotowujemy się typowo wydłużając trasy, mam nadzieję że w przyszłym roku uda nam się wystartować w Wiśle. A co do nieodpowiednich osób rywalizujących to cóż, wszędzie znajdzie się taki który nas może zdenerwować. Ale jako tako czas mieliście świetny! :)

    Pozdrawiamy Wiktoria&Fado
    Zapraszamy do nas: http://fado-labrador-retriever-biszkoptowy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Super inicjatywa, żałuję że nie byłam z Wami może na następny sie zalapie:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie, że wybraliście się na takie zawody :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluje :) Też chciałabym wybrać się na takie zawody :)
    Może kiedyś nam się uda... :)
    Zdjęcia świetne.

    Pozdrawiamy i zapraszamy do nas http://jessie-diana.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Także uwielbiamy dogtrekkingi! :)
    A ludzie na prawdę czasami mają dziwne zachowania...I wszystko dla wygranej.
    Ale co to za wygrana skoro nie jest sprawiedliwa? :)
    Pozdrawiamy! I gratulujemy tak dobrego czasu :)

    OdpowiedzUsuń